mathieu blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2004

heh niestety nadszedł najgorszy w roku czas… koniec wakacji :( i znowu trzeba iść do tej pieprzonej budy :[ ani troche sie nie ciesze... :( niestety, wrzesień to najbardziejpokręcony miesiąc, idziemy do budy startuje Serie A, Premiership (Prem. zresztą nawet troche wcześniej) więc jakoś to wszystko sie zrekompensuje... i tak szkoła wszystko co dobre zabije :] heh nadszedł czas pieprzonych podsumowań itd. … wakacje dla mnie udane jak mało które :D zaliczyłem 3 wyjazdy… z czego trzeci był chyba najlepszy… im bliżej końca wakacji tym sa one fajniejsze… heh niestety… wczoraj byłem na basenie z Tomaszem O. wrzeszcie spotkałem sie z Sylwią =) mogliśmy chwilke pogadać i powspominać jak to było na obozie :) to narazie tyle bo nie wiem co jeszcze ;)

my things ;]

1 komentarz

witajcie po krótkiej przerwie (bywały dłuuuższe) postanowiłem napisać bo, postanowiłem napisać :] i podziękować foobyemu za bootlegi jakie NIEODPŁATNIE mi nagrał… to sie nazywa kolekcjoner… choć pewnie nie przeczytasz tego (choć kto wie) wielkie wielkie wielkie THANKS :D dobra to na tyle z tymi podziękowaniami ;)
Zostałem na 2 dni sam w chacie ;] (taki Mati sam w domu 3) rodzice z bratem który dzwoni 5 razy dziennie pojechali w góry :) ale już jutro wracają :) zachęcony dobrą atosfera indywidualnego odpoczynku przy dźwiękach dM granych oczywiście nienaturalnie głośno (sąsiedzi i tak chyba nie słyszą ;) wkońcu jest za 10 dziesiąta, a mój kochany sąsiad (nie powiem który) robi party nawet o 2:00 w nocy :O tam jest dopiero głośno :( a mati ma pokój niedaleka domku tego sąsiada i sie wku** ** że nie może zasnąć… ale chyba troche z deviowałem z tematu ;)
Otórz zachęcony okazją do odpoczynku indywidualnego przy dźwiękach dM jakie się wydobywają przez moje małe głośniki w kompie (prosze mnie zasponsorować) myślałem sobie i myślałem… i dalej sobie myślałem… zastanawiałem się jak to sie dalej ułoży… jeszcze niedawno wydawało mi się, że jedna dziewczyna jest dla mnie wszystkim teraz pojawiła się już druga =) heh oczywiście chłodny i ‚wykalkulowany’ mati zanim się z nią spotkał pomyślał co będzie dalej i nie doszedł do żadengo wnisku :O co nie wróży dobrze… a tak na serio to nawet jeśli sie nie uda wkońcu nabire pewności siebie ;] i mówie to serio jak wszystko co napisane powyżej … :| miała dzwonić, lecz nie zadzwoniła… chyba nie dałem jej telefonu :/ heh jaki ze mnie … (nie wiem właściwie co w miejsce kropek, wstawcie sobie sami) ale w takim razie od poniedziałku musze przystąpić do offensywy! ;) więc to chyba tyle =) pozdrówka dla wszystkich i narazie spotkamy sie za miesiąc :)

wróciłem !

5 komentarzy

witajcie ponownie! jak niektórzy wiedzą wróciłem z przedostatniego turnusu KSM-u w Desznicy… nie wiem co powiedziec z jednej strony ciesze sie ze jestem już w domu, a z drugiej strony z dnia na dzień poznawało sie coraz lepiej i więcej tych ciekawych ludzi :]
postaram sie opisac tak w skrócie to wszystko bo Ci którzy to przeczytają będą wiedziec o co chodzi ;) :]
tak więc po przyjeźzie i rozpakowaniu sie niestety stwierdziłem, że towarzystwo jest wiekowo bardziej ‚zaawansowane’ co jak sie później okazało nie przeszkadzało wogóle ;) nie wiem od czego mam zacząć … tyle tego było, a ja mam pełną głowę ;) przede wszystkim super liderzy… a także ‚muzyczni’ poprostu goście byliście spoko… fajni goście w namiocie… na początku było troche niemrawo ale już w połowie turnusu znaliśmy sie całkiem nieźle :] oczywiście poznałem super gościa Miśka (Majkela, Michała) a także wielu innych jak m.in. kolege Jakubowskiego ;) czy Mateusza (nie mówie o sobie) a także wiele innych osób których nie wymieniłem…
dzień zaczynaliśmy zawsze od apelu, następnie gimnastyki (pseudo gimnazstyki) potem śniadania i modlitwy porannej, następnia dwa wyjścia w góry (były poprostu suuuper) i praca w grupach na której omawialiśmy różne zagadnienia, potem podsumowanie pracy w grupach czyli czytanie sprawozdań (sprawozdanie pisałem, ale akurat tamtego dnia nie było podsumowania :P ) super były wyjścia w góry… pierwsze może troche bardziej męczące i dłuższe wybraliśmy się do starej cerkwi… drugie według mnie ciekawsze, ale deszcz popsuł nam zabawe… wybraliśmy sie na górę Grzywacką, skąd rozpościerał sie superzasty widoczek na całą okolice w promieniu 20 km… byłoby jeszcze lepiej gdyby nie deszcz, który akurat musiał spaść :( wszystkie 53 osoby schowały się w kaplicy polowej jedząc dżem na ołtarzu polowym, ku wielkiemu poirytowaniu kleryna Grzegorza … potem musiałem czytać na modlitwie wieczornej ‚za zem z chlebem na stole pańskim przepraszamy Cię panie’ heh… :] po raz pierwszy służyłem do mszy św. (razem z Mateuszem – i tutaj znowu kolejna słuszna uwaga nie mówie o sobie tylko momim koledze w namiocie było dwóch Michałów, Krzyśków i Mateuszów… super)
Fajnie grało sie w gałe … zwłaszcza na boisku obok którego płynie rzeka… :] ale i tak nieźle mi szło – z klerykiem Grzegorzem wymiataliśmy całą obrone przeciwnika ;) :] no a potem szło mi jeszcze lepiej z Matkiem w ataku – heh to był odjazd :P
no a potem to juz tylko agappa i nieprzespnae 48 h… i olądanie wschodu słońca :D super była msza św. o 24:00 a wcześniej w piątek droga krzyżowa i nabożeństwo Taize (nie zapomne tego na dlugo…)chociarz na mszy o północy trzesłem sie jak galareta siedząc w krótkim rękawku…
Potem była wspominana agappa i wymienianie sie adresami… :] przez cały obóż obserwowałem Sylwie ;) ale odważyłem sie odezwać dopiero 1 dzień przed końcem… :] i w efekcie umówiliśmy się na wspólny… basen :D heh ;) tym razem nie moge przepuścić takiej okazji :) :] zresztą Majkel zna wszystkie szczegóły… apropos Majkel odezwij sie to ustalimy date i możemy isć na basen całą grupą ;) najzabawniejszą osoba turnusu obok ziomala (gostek co ma na nazwisko Ziomek) był chyba kolega Jakubowski którego pozdrawiam :] pozdrawiam też Klaudie z Sędziszowa Młp. i całą reszstę ludu z tej miejscowości czyli wymienionego wcześniej Majkela, kolege Łukasza Jakubowskiego oraz Bernatke :] w dalszej części pozdrowień kieruje pozdroffka dla wszystkich z mojego namiotu… m.in dla Matka, a potem to dla Sylwi i całej reszty dziewczyn (tj. Ewy, Gośki, Ani itd. dalej mi nie przychodzi do głowy…) oraz wszystkich liderów i … nie może lepiej Uli Orzech nie pozdrawiać ;) oczywiście żartuje mam nadzieje, że spotkam sie jeszcze z wami… narka

heh już w poniedziałek wyjeżdrzam :( bedzie mi bez was sumtno :[ moich wszystkich frendziorów Arsenalu Interq... przez tydzien bede 'odcięty od świata' (ależ to pięknie brzmi ;) ) heh powiem wam, że ostatnio zapomniałbym już o Uli... (było by o.k.) jakoś wciągnąłem sie w inne sprawy zakup nagryway... żużel codziennie (to były piekne dni ... trzymajcie kciuki w niedziele za Polske znowu jesteśmy w finale MISTRZOSTW ŚWIATA) gdyby nie JEJ ZDJĘCIE heh akurat musiałem je dostać :/ życie jest okrutne ;) (life is brutal - takie uproszczenie) co do innych pierduł to ostatnio nadzwyczaj często słyszę fraze 'Prawdziwego mężczyzne poznaje sie po tym jak kończy a nie jak zaczyna' heh :] no i to dedykuje kibicom Interq pełnym obawy przed nowym sezonem (jak ja zresztą) wkońcu nie wiadomo jak będzie z Mancinim ;] dobra tyle o piłce :] pozdroffka dla was i piszcie notki na swych blogach bo nie wiem co moje wszystkie frendy robią na wakacjach :O ;)


  • RSS